#1075132 17.12.2012 12:29:32
Było już sporo po 15, gdy zadzwonił telefon. Agnieszka, jeszcze zanim podniosła słuchawkę, wiedziała kto dzwoni. Od dłuższego czasu oczekiwała na telefon przyjaciółki, z którą miała omówić szczegóły wyjazdu nad morze.
Agnieszka szybko uniosła słuchawkę.
-Słucham- powiedziała szybko
-Cześć Aga- usłszała znajomy głos Weroniki, koleżanki z klasy i najlepszej przyjaciółki-gotowa jesteś?
-Jasne, kiedy wyjeżdżamy
-Jutro, jutro rano. Każdy chłopak jest nasz. Szykuj się.
Jeszcze piętnaście minut rozmawiały o wypadzie pod namiot. O tym jak tam będzie, o tym co będą robić i jak spędzać czas.
Agnieszka, obserwowała się w lustrze. Mimo, że była zaangażowana w rozmowę, jej myśli zaczęły kierować się ku innym rzeczom. Konkretnie ku przyjemności, którą ceniła najbardziej. Chciała to zrobić. Poprzez swoją niebieską bluzeczkę delikatnie zaczęła masować swoje piersi. Poczuła jednocześnie jak jej cipeczkę ogarnia podniecenie. Wtedy się zdecydowała. Rozluźniła swoje mięsnie i po jej majteczkach rozeszło się przyjemne ciepło. Chwilę później zobaczyła w lustrze jak, jak spod jej dżinsowej mini spódniczki poleciała struga złotego płynu, z miłym łoskotem rozpryskując się o dywan.
-Aga, słyszysz mnie!?- nieco podniesiony głos Weroniki dotarł do niej nagle, ściągając ją gwałtownie na ziemię.
-Tak, oczywiście – odcięła się krótko instynktownie wstrzymując siusianie- jutro rano. Przyjedziecie po mnie. Będę gotowa.
-No to na razie
- Cześć Weronika
Przez parę sekund Agnieszka przyglądała się swemu odbiciu. Potem podciągnęła swą spódniczkę, aby obejrzeć skutki tej chwilowej przyjemności. Dużo nie popuściła, ale jej żółte majteczki były wyraźnie mokre. Ciemna plama nie sięgała jednak zbyt wysoko. Prawdę powiedziawszy nie była mocno widoczna, choć Agnieszka czuła że pomiędzy nogami majteczki są całkowicie mokre.
Obojętnie opuściła spódniczkę i skierowała się do swojego pokoju. Miała jeszcze przecież dużo pracy związanej z przygotowaniami do jutrzejszego wyjazdu. Mokre majteczki jeszcze długo, długo miło pieściły jej gniazdko.
*
Prognozy pogody się sprawdziły. Dzień wstał bezchmurny, słoneczny i ciepły. Oczywistym było, że kwestią czasu jest, kiedy stanie się on upalny.
Agnieszka powoli otworzyła oczy. Chwilę leżała bez ruchu, po czym leniwie odwróciła głowę w stronę stojącego na stoliku zegarka. Zaspany jeszcze umysł powoli analizował docierające informację, ale w końcu się z nimi uporał. Było 07.10. Wtorek. Prawie początek wakacji. Dzień wyjazdu na biwak.
Powoli zaczęła wstawać, obliczając jednocześnie czas jaki pozostał jej do przyjazdu przyjaciółek. Miały być o dziewiątej. Pozostało więc prawie dwie godziny. Wszystko było już uszykowane, więc pośpiechu w sumie nie było. Leniwie usiadła na łóżku po czym z powrotem na nie upadła, pozwalając sobie na jeszcze 20 min błogiego lenistwa. Słońce tymczasem coraz wyżej wznosiło się na niebie, jakby pokazać chciało że nastał jego czas. Czas pięknej, choć upalnej pogody.
*
Czas w czasie podróży biegł im szybko. Jechały w trójkę. Agnieszka, Weronika i Sylwia. Weronika była smukłą szatynką o krótkich włosach. Jej duże piwne oczy tworzyły miły kontrast z jej lekko pociągłą twarzą Szczególnie miłe wrażenie tworzył jej uśmiech, podczas którego jak nikt potrafiła zaprezentować swoje równiutkie i wyjątkowo zadbane ząbki. Agnieszka, znała Weronikę jako dziewczynę śmiałą, lubiącą nowe wyzwania i przygody. Być może dlatego zostały przyjaciółkami. Przecież chęć korzystania z uroków młodości był ich wspólnym hobby.
Sylwie Agnieszka znała słabiej. Owszem, widywała ją często na imprezach, gdzie bywała razem z Weroniką, lecz ciężko było mówić by wytworzyła się pomiędzy nimi jakaś przyjaźń. Były po prostu koleżankami. Sylwia ze swą krągłą buzią i jasnymi, krótko ściętymi włosami sprawiała wrażenie osoby której nie da się nie polubić. Efekt ten potęgowały jeszcze duże jasne oczka, które jakby podkreślały szczery i prostoduszny charakter jej właścicielki.
Podróż biegła szybko. Zajęte luźną rozmową i obserwowaniem krajobrazów za oknem samochodu straciły poczucie czasu. Agnieszka z zadowoleniem dostrzegła że z Sylwią szybko znalazły wspólne tematy a między nimi zaczyna pojawiać się silna nić wzajemnej sympatii.
-Daleko jeszcze?- spytała w pewnym momencie Weronika, która prowadząc auto nie mogła spojrzeć w rozportartą na kolanach Agnieszki mapę.
-Pewnie że daleko – odparła Agnieszka - Przecież może nie jest o rzut kamieniem od naszej mieściny. Ale przecież możemy zrobić sobie przerwę.
-Chyba nawet musimy - wtrąciła się Sylwia – muszę zrobić siku.
-Sikaj tutaj – odpowiedziała błyskawicznie Weronika, mrugając jednocześnie okiem w stronę pasażerki – chcę być jak najszybciej na miejscu
-A myślisz że bym tak nie zrobiła? Żaden problem – rzuciła Sylwia
Agnieszka słysząc stwierdzenie Sylwii najpierw była zaskoczona, a chwile potem poczuła jak ogarnia ją podniecenie, kiedy tylko dyskusja zaczęła schodzić na temat sikania w majteczki. Zaczęła się zastanawiać, czy Sylwia mówi poważnie. Zaczęła rozbudzać w sobie nadzieję że te wakacje będą znacznie ciekawsze i dużo bardziej urozmaicone niż początkowo sadziła.
- Mówisz poważnie?- spytała Agnieszka z uśmiechem, mając nadzieje że jej głos nie zdradzał zainteresowania tą sprawą
- No pewnie – wzruszyła ramionami Sylwia – majtki i spodenki i tak szybko wyschną . Tylko szkoda samochodu.
- Ona mówi na serio – wtrąciła Weronika – kiedyś jak byłyśmy na dyskotece to zsikała się na środku parkietu. Kałuża była jak jezioro. Ludzie myśleli ze ktoś piwo rozlał.
- I nie było ci głupio że miałaś taką plamę na spodniach? Masz odwagę, muszę przyznać- stwierdziła Agnieszka.
- Ojeju… A kto powiedział że miałam plamę na spodniach. Miałam na sobie dżinsową spódniczkę. Nic nie było widać. I tak dość szybko wyschło, a przynajmniej nie musiałam biegać do toalety. Nikt się nie zorientował że zmoczyłam majtki.
- Trzeba przyznać że wygodne – Agnieszka z coraz większym zainteresowaniem słuchała koleżanki – pewnie też tak spróbuje nad morzem – dodała jeszcze starając się by ostatnie zdanie zabrzmiało jak żart.
-W takim ścisku jak jest na dyskotece i tak nikt nie zauważy. A poza tym jest tam raczej ciemno.
- I jeszcze chciała żebym ja też tak zrobiła – znowu wtrąciła się Weronika
- No i zrobiłaś? – Zapytała z ciekawością Agnieszka.
- Miałam na sobie jeansy. To niby jak.
- O już nie bajeruj – głos zabrała Sylwia – trochę wtedy popuściłaś. I nawet było widać… Potem przetańczyła z taka plamą jeszcze całą noc – dodała patrząc z uśmiechem na Agnieszkę.
- No to muszę przyznać miałyście przygody – stwierdziła z nie udawanym podziwem Agnieszka
- Było, minęło. A teraz zatrzymasz mi się czy mam zsiusiać się w samochodzie?
- Możesz się zsikać, ale może nie w samochodzie. Jak będzie jakiś las to się zatrzymamy. Ja też czuję że muszę się załatwić – odparła Weronika
Teraz dopiero i Agnieszka zdała sobie sprawę że i ona czuje coraz większe parcie na pęcherz. Jechały już trzy godziny, a że dzień był upalny wody piły dużo. I to pomimo że ich pojazd miał klimatyzację. W dodatku dyskusja jaka miała miejsce spowodowała, że myśl o tym by powiedzieć koleżankom że i ona ma podobne doświadczenia za sobą, a nawet by zmoczyć przy nich majteczki stawała się coraz bardziej natarczywa.
Zapowiadał się naprawdę wypad.
*
Piętnaście minut później ich pojazd parkował na przydrożnym niewielkim parkingu, otoczonym lasem. Agnieszka zauważyła że jest to typowe miejsce odpoczynku podróżnych, które nie jest zbyt często odwiedzane.
- No to mamy przerwę w podróży – stwierdziła oczywisty fakt Weronika – Wezmę kanapki i napój. Usiądziemy tu na chwilkę.
Miejsce rzeczywiście nadawało się na chwilowy odpoczynek. Znajdowały się tu ławy i stoły, gdzie podróżni mogli usiąść i posilić się przed dalszą podróżą. Okazało się też że są na parkingu same.
Dziewczyny szybko wyszły z samochodu, chcąc rozprostować nogi. Natychmiast też zaczęły krzątać się koło pojazdu, wydobywając ze stosów bagażu kubki i kanapki które kładły na stole.
Agnieszka podeszła do stołu aby rozlać napój do kubków dla siebie i koleżanek. Jednocześnie zaczęła z uśmiechem obserwować koleżanki które żartując miedzy sobą, próbowały zaprowadzić jakiś porządek w aucie. Cały czas myślała o tym że przecież nie tylko zjeść kanapki tu chciały. Podniecenie było coraz silniejsze. Z jeszcze większą uwagą zaczęła przyglądać się przyjaciółkom.
Sylwia miała na sobie jasnoniebieską bluzeczkę odsłaniającą brzuszek. Krótkie jeansowe szorty które dziś założyła były w podobnym odcieniu. Tylko pasek był w kolorze jasno szarym. Był on tylko ozdobą, zresztą bardzo ładnie dobraną, gdyż szorty Sylwii były bardzo obcisłe i niebezpieczeństwa że spadną raczej nie było. Ściśle przylegające do ciała podkreślały jej zgrabną sylwetkę. Na nogach miała tylko zwykłe klapki.
Bluzeczka Weroniki także należała do krótkich, odsłaniających brzuszek dziewcząt. Ozdobiona fantazyjnymi wzorkami przypominającymi malowanki łowickie, była bardzo kolorowa. Jako jedyna miała na sobie luźną mini spódniczkę, która uszyta była z materiału. Ta w odróżnieniu od bluzki była biała, a jedynym kolorowym elementem był tam ozdobny pasek w jasnozielonym odcieniu. Na nogach miała białe adidasy.
Po ocenieniu ubioru przyjaciółek Agnieszka spojrzała szybko na siebie. Ciemnozielona bluzeczka na ramiączkach, oczywiście odsłaniająca pępuszek. Dalej krótkie spodenki jeansowe, także jasnoniebieskie, choć jednocześnie znacznie ciemniejsze niż Sylwii. Były też znacznie luźniejsze. W myślach dojrzała też swoje zielone majteczki których jedyną ozdobą był malutki różowy słonik umieszczony pośrodku na przedniej ich części. Na nogach, podobnie jak Weronika nosiła białe adidasy i skarpetki w tym samym kolorze.
Kilka chwil później dziewczęta usiadły przy ławie. Sylwia spoczęła obok Agnieszki, Weronika naprzeciwko nich. Rozmawiając na luźne tematy i śmiejąc się zaczęły popijać napój i jeść uszykowane wcześniej kanapki. Agnieszkę tymczasem coraz bardziej nurtował fakt, dlaczego żadna z dziewczyn nie poszła jeszcze na stronę. Było to o tyle dziwne, że zwłaszcza Sylwia zarzekała się że długo już nie wytrzyma. Ta myśl zaczęła być coraz bardziej natarczywa. Po paru minutach w końcu nie wytrzymała.
-Nie idziecie się wysikać? – spytała
Sylwia drgnęła. Właściwie Agnieszka wyczuła, że jej przyjaciółka oczekiwała aż dyskusja znowu zejdzie na temat siusiania.
-Trochę mi się nie chce – odparła Sylwia
-Nie chce Ci się iść w krzaczki czy robić siku? - mówiąc to, Weronika spojrzała z wymownym uśmiechem na Sylwie.
- Powiedzmy... że to pierwsze.
- Naprawdę byś się tu wysikała. Tak jak tu siedzisz. Super – wyrwało się Agnieszce
Sylwia tylko wzruszyła ramionami uśmiechając się przy tym szeroko.
- Nie odważysz się- wtrąciła Weronika
- A ty byś się odważyła – zripostowała Sylwia – pokaż jaka odważna jesteś
- Dla mnie to żaden problem – odpowiedziała prowokująco Weronika
- No dalej. Pokaż – nalegała Sylwia
- Dobrze. Ale pod warunkiem że i ty pokażesz że nie tylko gadać potrafisz
- Nie ma sprawy. Jak ty zrobisz siku w majtki, ja też
- OK. Ale pamiętaj że obiecałaś.
Agnieszka przysłuchiwała się całej dyskusji z rosnącym z kazdą chwilą zainteresowaniem i ... podnieceniem. W myślach zaczęła się modlić, by przechwałki dziewczyn nie były tylko żartem i aby swoje zamiary zrealizowały. Chęć by do nich dołączyć i zrobić to samo była coraz silniejsza.
Weronika tymczasem wstała opierając się cały czas obydwoma rękoma o blat stołu. Stanęła w niewielkim rozkroku i nachyliła się w stronę przyjaciółek. Nieznacznie się uśmiechając rzekła:
- Chyba muszę się wysikać
Agnieszka spojrzała na Weronikę z niedowierzaniem jak i fascynacją z drugiej strony. „Czyżby mówiła poważnie” – pomyślała
Wątpliwości rozwiały się chwilę później. Weronika jeszcze prze chwilę patrzyła na nie z figlarnym uśmiechem, by chwilę później lekko przymknąć oczy i z wyrazem ulgi zacząć realizować swój zamiar. Agnieszka dostrzegła jak spod sukienki Weroniki i z pomiędzy jej lekko rozstawionych nóg pociekła struga złocistego płynu. Agnieszka uwierzyła że przyjaciółka mówiła prawdę. Nie było wątpliwości że dziewczyna sika w majteczki. Agnieszka patrzyła zafascynowana na moczącą się dziewczynie, czując jak i ona nabiera ochoty by zrobić to samo. Weronika tymczasem, podniosła w pewnym momencie sukienke, ukazując białe majteczki, przez które w kilku miejscach leciały strugi moczu. To był zaiste istny prysznic. Trwało to około minuty. W końcu nadszedł kres. Z majteczek Weroniki sączyło się coraz mniej złotego płynu, by w końcu tylko kapanie , także stopniowo zanikające mówiło co się przed chwilą stało. W końcu i ono ustało. Weronika jeszcze przez chwilę stała z podciągniętą sukienką ukazując swoje majteczki na których wyraźnie w rejonie cipeczki odznaczała się ciemna, mokra plama. W końcu opuściła swoją miniówkę.
- Naprawdę mi się chciało. Ale ulga. – powiedziała Weronika siadając – No dalej Sylwia. Teraz twoja kolej
- Nie musisz mi przypominać. I tak dłużej bym nie wytrzymała.
- No to wstań i pokaż co potrafisz
- A po co?
Agnieszka przysłuchując się rozmowie dziewczyn z niecierpliwością oczekiwała dalszego ciągu, a słysząc ostatnie zdanie Sylwii spojrzała ze zdziwieniem na siedzącą obok koleżankę. Jej wzrok powędrował niżej zatrzymując się na jej spodenkach. Zobaczyła że Sylwia siedzi z rozwartymi na około 30-40 cm kolanami. W tym momencie wiedziała już co się stanie. I rzeczywiście. Nagle, spodenki w kroczu Sylwii zaczęły robić się ciemne, a chwilę później pojawiła się tam wyraźna plama szybko rozprzestrzeniająca się we wszystkie strony. Szczególnie szybko zaczęła ona wędrować w dół by zniknąć nisko pomiędzy pupą a ławą. Chwilę później pomiędzy nogami Sylwii zaczęła pojawiać się kałuża, której pochodzenie było dla Agnieszki oczywiste. Jeziorko, której autorem była Sylwia, szybko tymczasem osiągnęło krawędź ławy i zaczęło spływać na ziemię tworząc widowiskowy wodospad. Agnieszka powrotem spojrzała na twarz koleżanki. Ta siedziała nieruchomo uśmiechając się jednocześnie. Z wyrazu jej twarzy nie sposób było wyczytać, że właśnie sika w majteczki. Weronika tymczasem też już zdążyła zorientować się w jaki sposób jej przyjaciółka załatwia swoją potrzebę. Spojrzała na Sylwie i spytała:
- Fajnie jest?
- Super. Jaka ulga – odparła ciągle sikając
Półtorej minuty później Sylwia lekko westchnęła i powiedzała
-Od razu lżej. Tego mi było trzeba.
Agnieszka siedziała obok zafascynowana tym co się stało. Świadomość że jej koleżanki posikały się w to co miały na sobie budziła zazdrość i podniecenie jednocześnie. Oczyma wyobraźni zaczęła widzieć jak i ona moczy swoje majteczki. Z tych marzeń wyrwał ją głos Weroniki
-Agnieszka, a ty nie musisz?
- W sumie to też mi się chce – odparła
- No to dalej. Nie krępuj się – rzuciła Sylwia
- Chcecie żebym ja też zrobiła siku w spodenki – spytałą
- A czemu nie. Jak wszystkie to wszystkie – wtrąciła się Weronika – Zresztą nie mów, że nigdy nie zesikałaś się w majtki. Jak nie to spróbuj.
- No nie. Zdarzyło mi się.
- Naprawdę? No to masz doświadczenie- zaśmiała się Sylwia
- No nie wiem czy takie doświadczenie. Ale naprawdę mam tak zrobić. I co, będziemy takie mokre jechać dalej.
-A widzisz w tym problem – wzruszyła ramionami Sylwia – no dalej. My się zlałyśmy to i ty się nie krępuj. Chyba że się boisz?
. Agnieszka czuła że nie da się zbyt długo namawiać. Bardzo chciała to zrobić, a widok jak sikają jej koleżanki, jeszcze potęgował tą podniecenie, które zawsze towarzyszyło jej wtedy gdy moczyła majteczki. Zresztą, parcie na pęcherz było już na tyle duże że i tak dłużej by nie wytrzymała. Decyzje podjęła błyskawicznie, a z jej realizacją postanowiła nie zwlekać. Powoli wstała z ławki, odsunęła się od stołu na odległość około metra i stanęła w niewielkim rozkroku.
Sylwia i Weronika spojrzały na koleżankę. Obydwie się uśmiechały. Wiedziały już, że trafiły na bratnią duszę. Z zaciekawieniem spoglądały na jej spodenki, z niecierpliwością wyczekując momentu, w którym zaczną one robić się mokre.
Agnieszka tymczasem spojrzała najpierw na przyjaciółki, potem na swoje spodenki. Wiedziała że to zrobi. Chciała to zrobić. Zaczęło ogarniać ją podniecenie.
. Powoli zaczęła rozluźniać mięśnie pęcherza. Czuła jak jej złocisty płyn przeciska się coraz bliżej wyjścia. Czuła jak jej cipeczka gwałtownie wilgotnieje. Nie było już dla niej ważne, czy to z podniecenia, czy też pierwsze krople moczu znalazły ujście błogo rozlewając się pomiędzy jej wargami sromowymi. I wreszcie nastał moment gdy wszystko stało się jasne. Agnieszka poczuła że zaczyna sikać. Sikać w to co ma na sobie. Sikać w swoje zielone majteczki i w swoje jeansowe spodenki. Sikać akurat tam gdzie stała, tak po prostu, bez tracenia czasu na szukanie ustronnego miejsca. Agnieszka poczuła przyjemne ciepło. To wydostający się z niej strumień rozlewał się po majteczkach. Błyskawicznie przedostał się przez materiał jej bielizny i zaczął zalewać spodenki, które w kroczu zaczęły błyskawicznie ciemnieć, tworząc sekundę później regularną plamę. Ta zaczęła rosnąć, przesuwając się we wszystkie strony. Po paru chwilach, od tej ciemnej plamy oderwały się strumienie żółtego płynu, które z łoskotem zaczęły roabijać się o ziemię pomiędzy nogami dziewczyny. Kilka niewielkich strumieni pociekło też po jej nogach, mocząc je po wewnętrznej stronie.
Sylwia z Weroniką z zafascynowaniem obserwowały całą scenę. Nagle, prawie równocześnie, zaczęły się śmiać i klaskać jednocześnie, zachęcając tym koleżankę do kontynuowania przyjemności.
-Przyjmujemy Cię do klubu – powiedziała głośno Sylwia
- Klubu mokrych dziewczyn – dodała szybko Weronika
Agnieszka tymczasem całkowicie rozluźniła swoje mięśnie, pozwalając by mocz swobodnie się z niej wylewał. Ciepło które mile rozpościerało się pomiędzy nogami, powodowało że było jej obojętne jak mocno zamoczy swoje ubranie. Prawdą też było że przerywanie tego co teraz trwało nie miało już sensu. Jej majteczki, spodenki były mokre. A co najważniejsze było to zbyt przyjemne. Stała więc nadal w tym niewielkim rozkroku, w swoich zielonych majteczkach i jeansowych spodenkach i sikała, z ulgą opróżniając swój pęcherz. Niestety, wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Po kilkudziesięciu sekundach Agnieszka poczuła że jej pęcherz jest pusty. Wysikała się do końca. Ostatnie krople wsiąkły w zielony materiał majteczek, ostatnie krople oderwały się od jej mokrych spodenek.
- Chyba skończyłam – stwierdziła Agnieszka spoglądając na koleżanki – Ależ ulga. Mocno mi się chciało.
- Oj tak. Dałaś czadu – powiedziała Sylwia – I co nie jest to leprze od chodzenia w krzaczki?
- Pewnie – zgodziła się Agnieszka – Mogę tak cały czas.
- Jak będziecie miały odwagę, to powtórzymy to nad morzem – wtrąciła Weronika
- Będziemy miały – odparły śmiejąc się jednocześnie dziewczyny.
Agnieszka spojrzała w dół próbując dojrzeć mokrą plamę na swoich spodenkach. Fakt że sikała na stojąco spowodował że nie sięgała zbyt wysoko. Sięgnęła ręką do tyłu, próbując wyczuć jak tam wygląda sytuacja. Wydawało się że i tam ciemna plama nie była zbyt imponująca. Choć z drugiej strony, Agnieszka była pewna, że jest wystarczająco widoczna. Sam fakt że stała taka obsikana wywoływał podniecenie. W końcu, dała sobie spokój, i usiada obok koleżanek, postanawiając nie przejmować się faktem że przed chwilą się zlała. Zresztą, nie była sama.
- No… To teraz możemy dokończyć posiłek – stwierdziła Weronika biorąc do rąk kanapkę.
- Dobrze, że ktoś rzucił to hasło – powiedziała Sylwia śmiejąc się.
Następne 20 min spędziły na jedzeniu kanapek i rozmowie. Żadna z dziewczyn nie poruszała już tematu sikania. Po prostu, wszystkie zrozumiały, że tak już będzie często, i stało się to dla nich oczywistością.
W końcu nadszedł czas by szykować się do dalszej podróży. Dziewczyny wstały i zaczęły porządkować miejsce w którym były. Agnieszka spojrzała na Sylwię, która odwrócona do niej tyłem pakowała coś do samochodu. Jej pupa była cała mokra. Miała dużo bardziej mokre spodenki niż ona. Wtedy, przypomniała sobie, Ze Sylwia nawet nie wstała gdy sikała, a potem cały czas siedziała w tym samym miejscu. To dopiero jest wygoda pomyślała.
Gdy tak pakowały wszystko do auta, na parking wjechał inny pojazd, z którego wysiadła jakaś para. Agnieszka poczuła się trochę zmieszana, lecz widząc że jej koleżanki w ogóle nie przejmują się towarzystwem, poszła w ich ślady.
„przecież i tak mnie nie zna” – pomyślała
Kiedy już wsiadały do samochodu, Agnieszka spojrzała na parę która usiadła nieco dalej. Dziewczyna siedziała tyłem, a facet przodem do niech. Miał oczy wbite w nią i jej koleżanki. Agnieszka wyczuła że dojrzał że są mokre pomiędzy nogami. Jego oczy płonęły wręcz fascynacją. Agnieszka poczuła że i ją przeszedł dreszcz.
„ aż tak działa to na facetów” pomyślała. Poczym wzruszyła lekko ramionami, uśmiechnęła się i wsiadła do samochodu.
Chwilę później ruszyły w dalszą podróż.
Agnieszka szybko uniosła słuchawkę.
-Słucham- powiedziała szybko
-Cześć Aga- usłszała znajomy głos Weroniki, koleżanki z klasy i najlepszej przyjaciółki-gotowa jesteś?
-Jasne, kiedy wyjeżdżamy
-Jutro, jutro rano. Każdy chłopak jest nasz. Szykuj się.
Jeszcze piętnaście minut rozmawiały o wypadzie pod namiot. O tym jak tam będzie, o tym co będą robić i jak spędzać czas.
Agnieszka, obserwowała się w lustrze. Mimo, że była zaangażowana w rozmowę, jej myśli zaczęły kierować się ku innym rzeczom. Konkretnie ku przyjemności, którą ceniła najbardziej. Chciała to zrobić. Poprzez swoją niebieską bluzeczkę delikatnie zaczęła masować swoje piersi. Poczuła jednocześnie jak jej cipeczkę ogarnia podniecenie. Wtedy się zdecydowała. Rozluźniła swoje mięsnie i po jej majteczkach rozeszło się przyjemne ciepło. Chwilę później zobaczyła w lustrze jak, jak spod jej dżinsowej mini spódniczki poleciała struga złotego płynu, z miłym łoskotem rozpryskując się o dywan.
-Aga, słyszysz mnie!?- nieco podniesiony głos Weroniki dotarł do niej nagle, ściągając ją gwałtownie na ziemię.
-Tak, oczywiście – odcięła się krótko instynktownie wstrzymując siusianie- jutro rano. Przyjedziecie po mnie. Będę gotowa.
-No to na razie
- Cześć Weronika
Przez parę sekund Agnieszka przyglądała się swemu odbiciu. Potem podciągnęła swą spódniczkę, aby obejrzeć skutki tej chwilowej przyjemności. Dużo nie popuściła, ale jej żółte majteczki były wyraźnie mokre. Ciemna plama nie sięgała jednak zbyt wysoko. Prawdę powiedziawszy nie była mocno widoczna, choć Agnieszka czuła że pomiędzy nogami majteczki są całkowicie mokre.
Obojętnie opuściła spódniczkę i skierowała się do swojego pokoju. Miała jeszcze przecież dużo pracy związanej z przygotowaniami do jutrzejszego wyjazdu. Mokre majteczki jeszcze długo, długo miło pieściły jej gniazdko.
*
Prognozy pogody się sprawdziły. Dzień wstał bezchmurny, słoneczny i ciepły. Oczywistym było, że kwestią czasu jest, kiedy stanie się on upalny.
Agnieszka powoli otworzyła oczy. Chwilę leżała bez ruchu, po czym leniwie odwróciła głowę w stronę stojącego na stoliku zegarka. Zaspany jeszcze umysł powoli analizował docierające informację, ale w końcu się z nimi uporał. Było 07.10. Wtorek. Prawie początek wakacji. Dzień wyjazdu na biwak.
Powoli zaczęła wstawać, obliczając jednocześnie czas jaki pozostał jej do przyjazdu przyjaciółek. Miały być o dziewiątej. Pozostało więc prawie dwie godziny. Wszystko było już uszykowane, więc pośpiechu w sumie nie było. Leniwie usiadła na łóżku po czym z powrotem na nie upadła, pozwalając sobie na jeszcze 20 min błogiego lenistwa. Słońce tymczasem coraz wyżej wznosiło się na niebie, jakby pokazać chciało że nastał jego czas. Czas pięknej, choć upalnej pogody.
*
Czas w czasie podróży biegł im szybko. Jechały w trójkę. Agnieszka, Weronika i Sylwia. Weronika była smukłą szatynką o krótkich włosach. Jej duże piwne oczy tworzyły miły kontrast z jej lekko pociągłą twarzą Szczególnie miłe wrażenie tworzył jej uśmiech, podczas którego jak nikt potrafiła zaprezentować swoje równiutkie i wyjątkowo zadbane ząbki. Agnieszka, znała Weronikę jako dziewczynę śmiałą, lubiącą nowe wyzwania i przygody. Być może dlatego zostały przyjaciółkami. Przecież chęć korzystania z uroków młodości był ich wspólnym hobby.
Sylwie Agnieszka znała słabiej. Owszem, widywała ją często na imprezach, gdzie bywała razem z Weroniką, lecz ciężko było mówić by wytworzyła się pomiędzy nimi jakaś przyjaźń. Były po prostu koleżankami. Sylwia ze swą krągłą buzią i jasnymi, krótko ściętymi włosami sprawiała wrażenie osoby której nie da się nie polubić. Efekt ten potęgowały jeszcze duże jasne oczka, które jakby podkreślały szczery i prostoduszny charakter jej właścicielki.
Podróż biegła szybko. Zajęte luźną rozmową i obserwowaniem krajobrazów za oknem samochodu straciły poczucie czasu. Agnieszka z zadowoleniem dostrzegła że z Sylwią szybko znalazły wspólne tematy a między nimi zaczyna pojawiać się silna nić wzajemnej sympatii.
-Daleko jeszcze?- spytała w pewnym momencie Weronika, która prowadząc auto nie mogła spojrzeć w rozportartą na kolanach Agnieszki mapę.
-Pewnie że daleko – odparła Agnieszka - Przecież może nie jest o rzut kamieniem od naszej mieściny. Ale przecież możemy zrobić sobie przerwę.
-Chyba nawet musimy - wtrąciła się Sylwia – muszę zrobić siku.
-Sikaj tutaj – odpowiedziała błyskawicznie Weronika, mrugając jednocześnie okiem w stronę pasażerki – chcę być jak najszybciej na miejscu
-A myślisz że bym tak nie zrobiła? Żaden problem – rzuciła Sylwia
Agnieszka słysząc stwierdzenie Sylwii najpierw była zaskoczona, a chwile potem poczuła jak ogarnia ją podniecenie, kiedy tylko dyskusja zaczęła schodzić na temat sikania w majteczki. Zaczęła się zastanawiać, czy Sylwia mówi poważnie. Zaczęła rozbudzać w sobie nadzieję że te wakacje będą znacznie ciekawsze i dużo bardziej urozmaicone niż początkowo sadziła.
- Mówisz poważnie?- spytała Agnieszka z uśmiechem, mając nadzieje że jej głos nie zdradzał zainteresowania tą sprawą
- No pewnie – wzruszyła ramionami Sylwia – majtki i spodenki i tak szybko wyschną . Tylko szkoda samochodu.
- Ona mówi na serio – wtrąciła Weronika – kiedyś jak byłyśmy na dyskotece to zsikała się na środku parkietu. Kałuża była jak jezioro. Ludzie myśleli ze ktoś piwo rozlał.
- I nie było ci głupio że miałaś taką plamę na spodniach? Masz odwagę, muszę przyznać- stwierdziła Agnieszka.
- Ojeju… A kto powiedział że miałam plamę na spodniach. Miałam na sobie dżinsową spódniczkę. Nic nie było widać. I tak dość szybko wyschło, a przynajmniej nie musiałam biegać do toalety. Nikt się nie zorientował że zmoczyłam majtki.
- Trzeba przyznać że wygodne – Agnieszka z coraz większym zainteresowaniem słuchała koleżanki – pewnie też tak spróbuje nad morzem – dodała jeszcze starając się by ostatnie zdanie zabrzmiało jak żart.
-W takim ścisku jak jest na dyskotece i tak nikt nie zauważy. A poza tym jest tam raczej ciemno.
- I jeszcze chciała żebym ja też tak zrobiła – znowu wtrąciła się Weronika
- No i zrobiłaś? – Zapytała z ciekawością Agnieszka.
- Miałam na sobie jeansy. To niby jak.
- O już nie bajeruj – głos zabrała Sylwia – trochę wtedy popuściłaś. I nawet było widać… Potem przetańczyła z taka plamą jeszcze całą noc – dodała patrząc z uśmiechem na Agnieszkę.
- No to muszę przyznać miałyście przygody – stwierdziła z nie udawanym podziwem Agnieszka
- Było, minęło. A teraz zatrzymasz mi się czy mam zsiusiać się w samochodzie?
- Możesz się zsikać, ale może nie w samochodzie. Jak będzie jakiś las to się zatrzymamy. Ja też czuję że muszę się załatwić – odparła Weronika
Teraz dopiero i Agnieszka zdała sobie sprawę że i ona czuje coraz większe parcie na pęcherz. Jechały już trzy godziny, a że dzień był upalny wody piły dużo. I to pomimo że ich pojazd miał klimatyzację. W dodatku dyskusja jaka miała miejsce spowodowała, że myśl o tym by powiedzieć koleżankom że i ona ma podobne doświadczenia za sobą, a nawet by zmoczyć przy nich majteczki stawała się coraz bardziej natarczywa.
Zapowiadał się naprawdę wypad.
*
Piętnaście minut później ich pojazd parkował na przydrożnym niewielkim parkingu, otoczonym lasem. Agnieszka zauważyła że jest to typowe miejsce odpoczynku podróżnych, które nie jest zbyt często odwiedzane.
- No to mamy przerwę w podróży – stwierdziła oczywisty fakt Weronika – Wezmę kanapki i napój. Usiądziemy tu na chwilkę.
Miejsce rzeczywiście nadawało się na chwilowy odpoczynek. Znajdowały się tu ławy i stoły, gdzie podróżni mogli usiąść i posilić się przed dalszą podróżą. Okazało się też że są na parkingu same.
Dziewczyny szybko wyszły z samochodu, chcąc rozprostować nogi. Natychmiast też zaczęły krzątać się koło pojazdu, wydobywając ze stosów bagażu kubki i kanapki które kładły na stole.
Agnieszka podeszła do stołu aby rozlać napój do kubków dla siebie i koleżanek. Jednocześnie zaczęła z uśmiechem obserwować koleżanki które żartując miedzy sobą, próbowały zaprowadzić jakiś porządek w aucie. Cały czas myślała o tym że przecież nie tylko zjeść kanapki tu chciały. Podniecenie było coraz silniejsze. Z jeszcze większą uwagą zaczęła przyglądać się przyjaciółkom.
Sylwia miała na sobie jasnoniebieską bluzeczkę odsłaniającą brzuszek. Krótkie jeansowe szorty które dziś założyła były w podobnym odcieniu. Tylko pasek był w kolorze jasno szarym. Był on tylko ozdobą, zresztą bardzo ładnie dobraną, gdyż szorty Sylwii były bardzo obcisłe i niebezpieczeństwa że spadną raczej nie było. Ściśle przylegające do ciała podkreślały jej zgrabną sylwetkę. Na nogach miała tylko zwykłe klapki.
Bluzeczka Weroniki także należała do krótkich, odsłaniających brzuszek dziewcząt. Ozdobiona fantazyjnymi wzorkami przypominającymi malowanki łowickie, była bardzo kolorowa. Jako jedyna miała na sobie luźną mini spódniczkę, która uszyta była z materiału. Ta w odróżnieniu od bluzki była biała, a jedynym kolorowym elementem był tam ozdobny pasek w jasnozielonym odcieniu. Na nogach miała białe adidasy.
Po ocenieniu ubioru przyjaciółek Agnieszka spojrzała szybko na siebie. Ciemnozielona bluzeczka na ramiączkach, oczywiście odsłaniająca pępuszek. Dalej krótkie spodenki jeansowe, także jasnoniebieskie, choć jednocześnie znacznie ciemniejsze niż Sylwii. Były też znacznie luźniejsze. W myślach dojrzała też swoje zielone majteczki których jedyną ozdobą był malutki różowy słonik umieszczony pośrodku na przedniej ich części. Na nogach, podobnie jak Weronika nosiła białe adidasy i skarpetki w tym samym kolorze.
Kilka chwil później dziewczęta usiadły przy ławie. Sylwia spoczęła obok Agnieszki, Weronika naprzeciwko nich. Rozmawiając na luźne tematy i śmiejąc się zaczęły popijać napój i jeść uszykowane wcześniej kanapki. Agnieszkę tymczasem coraz bardziej nurtował fakt, dlaczego żadna z dziewczyn nie poszła jeszcze na stronę. Było to o tyle dziwne, że zwłaszcza Sylwia zarzekała się że długo już nie wytrzyma. Ta myśl zaczęła być coraz bardziej natarczywa. Po paru minutach w końcu nie wytrzymała.
-Nie idziecie się wysikać? – spytała
Sylwia drgnęła. Właściwie Agnieszka wyczuła, że jej przyjaciółka oczekiwała aż dyskusja znowu zejdzie na temat siusiania.
-Trochę mi się nie chce – odparła Sylwia
-Nie chce Ci się iść w krzaczki czy robić siku? - mówiąc to, Weronika spojrzała z wymownym uśmiechem na Sylwie.
- Powiedzmy... że to pierwsze.
- Naprawdę byś się tu wysikała. Tak jak tu siedzisz. Super – wyrwało się Agnieszce
Sylwia tylko wzruszyła ramionami uśmiechając się przy tym szeroko.
- Nie odważysz się- wtrąciła Weronika
- A ty byś się odważyła – zripostowała Sylwia – pokaż jaka odważna jesteś
- Dla mnie to żaden problem – odpowiedziała prowokująco Weronika
- No dalej. Pokaż – nalegała Sylwia
- Dobrze. Ale pod warunkiem że i ty pokażesz że nie tylko gadać potrafisz
- Nie ma sprawy. Jak ty zrobisz siku w majtki, ja też
- OK. Ale pamiętaj że obiecałaś.
Agnieszka przysłuchiwała się całej dyskusji z rosnącym z kazdą chwilą zainteresowaniem i ... podnieceniem. W myślach zaczęła się modlić, by przechwałki dziewczyn nie były tylko żartem i aby swoje zamiary zrealizowały. Chęć by do nich dołączyć i zrobić to samo była coraz silniejsza.
Weronika tymczasem wstała opierając się cały czas obydwoma rękoma o blat stołu. Stanęła w niewielkim rozkroku i nachyliła się w stronę przyjaciółek. Nieznacznie się uśmiechając rzekła:
- Chyba muszę się wysikać
Agnieszka spojrzała na Weronikę z niedowierzaniem jak i fascynacją z drugiej strony. „Czyżby mówiła poważnie” – pomyślała
Wątpliwości rozwiały się chwilę później. Weronika jeszcze prze chwilę patrzyła na nie z figlarnym uśmiechem, by chwilę później lekko przymknąć oczy i z wyrazem ulgi zacząć realizować swój zamiar. Agnieszka dostrzegła jak spod sukienki Weroniki i z pomiędzy jej lekko rozstawionych nóg pociekła struga złocistego płynu. Agnieszka uwierzyła że przyjaciółka mówiła prawdę. Nie było wątpliwości że dziewczyna sika w majteczki. Agnieszka patrzyła zafascynowana na moczącą się dziewczynie, czując jak i ona nabiera ochoty by zrobić to samo. Weronika tymczasem, podniosła w pewnym momencie sukienke, ukazując białe majteczki, przez które w kilku miejscach leciały strugi moczu. To był zaiste istny prysznic. Trwało to około minuty. W końcu nadszedł kres. Z majteczek Weroniki sączyło się coraz mniej złotego płynu, by w końcu tylko kapanie , także stopniowo zanikające mówiło co się przed chwilą stało. W końcu i ono ustało. Weronika jeszcze przez chwilę stała z podciągniętą sukienką ukazując swoje majteczki na których wyraźnie w rejonie cipeczki odznaczała się ciemna, mokra plama. W końcu opuściła swoją miniówkę.
- Naprawdę mi się chciało. Ale ulga. – powiedziała Weronika siadając – No dalej Sylwia. Teraz twoja kolej
- Nie musisz mi przypominać. I tak dłużej bym nie wytrzymała.
- No to wstań i pokaż co potrafisz
- A po co?
Agnieszka przysłuchując się rozmowie dziewczyn z niecierpliwością oczekiwała dalszego ciągu, a słysząc ostatnie zdanie Sylwii spojrzała ze zdziwieniem na siedzącą obok koleżankę. Jej wzrok powędrował niżej zatrzymując się na jej spodenkach. Zobaczyła że Sylwia siedzi z rozwartymi na około 30-40 cm kolanami. W tym momencie wiedziała już co się stanie. I rzeczywiście. Nagle, spodenki w kroczu Sylwii zaczęły robić się ciemne, a chwilę później pojawiła się tam wyraźna plama szybko rozprzestrzeniająca się we wszystkie strony. Szczególnie szybko zaczęła ona wędrować w dół by zniknąć nisko pomiędzy pupą a ławą. Chwilę później pomiędzy nogami Sylwii zaczęła pojawiać się kałuża, której pochodzenie było dla Agnieszki oczywiste. Jeziorko, której autorem była Sylwia, szybko tymczasem osiągnęło krawędź ławy i zaczęło spływać na ziemię tworząc widowiskowy wodospad. Agnieszka powrotem spojrzała na twarz koleżanki. Ta siedziała nieruchomo uśmiechając się jednocześnie. Z wyrazu jej twarzy nie sposób było wyczytać, że właśnie sika w majteczki. Weronika tymczasem też już zdążyła zorientować się w jaki sposób jej przyjaciółka załatwia swoją potrzebę. Spojrzała na Sylwie i spytała:
- Fajnie jest?
- Super. Jaka ulga – odparła ciągle sikając
Półtorej minuty później Sylwia lekko westchnęła i powiedzała
-Od razu lżej. Tego mi było trzeba.
Agnieszka siedziała obok zafascynowana tym co się stało. Świadomość że jej koleżanki posikały się w to co miały na sobie budziła zazdrość i podniecenie jednocześnie. Oczyma wyobraźni zaczęła widzieć jak i ona moczy swoje majteczki. Z tych marzeń wyrwał ją głos Weroniki
-Agnieszka, a ty nie musisz?
- W sumie to też mi się chce – odparła
- No to dalej. Nie krępuj się – rzuciła Sylwia
- Chcecie żebym ja też zrobiła siku w spodenki – spytałą
- A czemu nie. Jak wszystkie to wszystkie – wtrąciła się Weronika – Zresztą nie mów, że nigdy nie zesikałaś się w majtki. Jak nie to spróbuj.
- No nie. Zdarzyło mi się.
- Naprawdę? No to masz doświadczenie- zaśmiała się Sylwia
- No nie wiem czy takie doświadczenie. Ale naprawdę mam tak zrobić. I co, będziemy takie mokre jechać dalej.
-A widzisz w tym problem – wzruszyła ramionami Sylwia – no dalej. My się zlałyśmy to i ty się nie krępuj. Chyba że się boisz?
. Agnieszka czuła że nie da się zbyt długo namawiać. Bardzo chciała to zrobić, a widok jak sikają jej koleżanki, jeszcze potęgował tą podniecenie, które zawsze towarzyszyło jej wtedy gdy moczyła majteczki. Zresztą, parcie na pęcherz było już na tyle duże że i tak dłużej by nie wytrzymała. Decyzje podjęła błyskawicznie, a z jej realizacją postanowiła nie zwlekać. Powoli wstała z ławki, odsunęła się od stołu na odległość około metra i stanęła w niewielkim rozkroku.
Sylwia i Weronika spojrzały na koleżankę. Obydwie się uśmiechały. Wiedziały już, że trafiły na bratnią duszę. Z zaciekawieniem spoglądały na jej spodenki, z niecierpliwością wyczekując momentu, w którym zaczną one robić się mokre.
Agnieszka tymczasem spojrzała najpierw na przyjaciółki, potem na swoje spodenki. Wiedziała że to zrobi. Chciała to zrobić. Zaczęło ogarniać ją podniecenie.
. Powoli zaczęła rozluźniać mięśnie pęcherza. Czuła jak jej złocisty płyn przeciska się coraz bliżej wyjścia. Czuła jak jej cipeczka gwałtownie wilgotnieje. Nie było już dla niej ważne, czy to z podniecenia, czy też pierwsze krople moczu znalazły ujście błogo rozlewając się pomiędzy jej wargami sromowymi. I wreszcie nastał moment gdy wszystko stało się jasne. Agnieszka poczuła że zaczyna sikać. Sikać w to co ma na sobie. Sikać w swoje zielone majteczki i w swoje jeansowe spodenki. Sikać akurat tam gdzie stała, tak po prostu, bez tracenia czasu na szukanie ustronnego miejsca. Agnieszka poczuła przyjemne ciepło. To wydostający się z niej strumień rozlewał się po majteczkach. Błyskawicznie przedostał się przez materiał jej bielizny i zaczął zalewać spodenki, które w kroczu zaczęły błyskawicznie ciemnieć, tworząc sekundę później regularną plamę. Ta zaczęła rosnąć, przesuwając się we wszystkie strony. Po paru chwilach, od tej ciemnej plamy oderwały się strumienie żółtego płynu, które z łoskotem zaczęły roabijać się o ziemię pomiędzy nogami dziewczyny. Kilka niewielkich strumieni pociekło też po jej nogach, mocząc je po wewnętrznej stronie.
Sylwia z Weroniką z zafascynowaniem obserwowały całą scenę. Nagle, prawie równocześnie, zaczęły się śmiać i klaskać jednocześnie, zachęcając tym koleżankę do kontynuowania przyjemności.
-Przyjmujemy Cię do klubu – powiedziała głośno Sylwia
- Klubu mokrych dziewczyn – dodała szybko Weronika
Agnieszka tymczasem całkowicie rozluźniła swoje mięśnie, pozwalając by mocz swobodnie się z niej wylewał. Ciepło które mile rozpościerało się pomiędzy nogami, powodowało że było jej obojętne jak mocno zamoczy swoje ubranie. Prawdą też było że przerywanie tego co teraz trwało nie miało już sensu. Jej majteczki, spodenki były mokre. A co najważniejsze było to zbyt przyjemne. Stała więc nadal w tym niewielkim rozkroku, w swoich zielonych majteczkach i jeansowych spodenkach i sikała, z ulgą opróżniając swój pęcherz. Niestety, wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Po kilkudziesięciu sekundach Agnieszka poczuła że jej pęcherz jest pusty. Wysikała się do końca. Ostatnie krople wsiąkły w zielony materiał majteczek, ostatnie krople oderwały się od jej mokrych spodenek.
- Chyba skończyłam – stwierdziła Agnieszka spoglądając na koleżanki – Ależ ulga. Mocno mi się chciało.
- Oj tak. Dałaś czadu – powiedziała Sylwia – I co nie jest to leprze od chodzenia w krzaczki?
- Pewnie – zgodziła się Agnieszka – Mogę tak cały czas.
- Jak będziecie miały odwagę, to powtórzymy to nad morzem – wtrąciła Weronika
- Będziemy miały – odparły śmiejąc się jednocześnie dziewczyny.
Agnieszka spojrzała w dół próbując dojrzeć mokrą plamę na swoich spodenkach. Fakt że sikała na stojąco spowodował że nie sięgała zbyt wysoko. Sięgnęła ręką do tyłu, próbując wyczuć jak tam wygląda sytuacja. Wydawało się że i tam ciemna plama nie była zbyt imponująca. Choć z drugiej strony, Agnieszka była pewna, że jest wystarczająco widoczna. Sam fakt że stała taka obsikana wywoływał podniecenie. W końcu, dała sobie spokój, i usiada obok koleżanek, postanawiając nie przejmować się faktem że przed chwilą się zlała. Zresztą, nie była sama.
- No… To teraz możemy dokończyć posiłek – stwierdziła Weronika biorąc do rąk kanapkę.
- Dobrze, że ktoś rzucił to hasło – powiedziała Sylwia śmiejąc się.
Następne 20 min spędziły na jedzeniu kanapek i rozmowie. Żadna z dziewczyn nie poruszała już tematu sikania. Po prostu, wszystkie zrozumiały, że tak już będzie często, i stało się to dla nich oczywistością.
W końcu nadszedł czas by szykować się do dalszej podróży. Dziewczyny wstały i zaczęły porządkować miejsce w którym były. Agnieszka spojrzała na Sylwię, która odwrócona do niej tyłem pakowała coś do samochodu. Jej pupa była cała mokra. Miała dużo bardziej mokre spodenki niż ona. Wtedy, przypomniała sobie, Ze Sylwia nawet nie wstała gdy sikała, a potem cały czas siedziała w tym samym miejscu. To dopiero jest wygoda pomyślała.
Gdy tak pakowały wszystko do auta, na parking wjechał inny pojazd, z którego wysiadła jakaś para. Agnieszka poczuła się trochę zmieszana, lecz widząc że jej koleżanki w ogóle nie przejmują się towarzystwem, poszła w ich ślady.
„przecież i tak mnie nie zna” – pomyślała
Kiedy już wsiadały do samochodu, Agnieszka spojrzała na parę która usiadła nieco dalej. Dziewczyna siedziała tyłem, a facet przodem do niech. Miał oczy wbite w nią i jej koleżanki. Agnieszka wyczuła że dojrzał że są mokre pomiędzy nogami. Jego oczy płonęły wręcz fascynacją. Agnieszka poczuła że i ją przeszedł dreszcz.
„ aż tak działa to na facetów” pomyślała. Poczym wzruszyła lekko ramionami, uśmiechnęła się i wsiadła do samochodu.
Chwilę później ruszyły w dalszą podróż.